relacja z
RSS
środa, 18 maja 2011
szok! założyłem nowy blog
Posłuchajcie, założyłem nowy blog.

http://www.bardzodobrze.blox.pl

Byłoby mi bardzo miło, gdybyście "kuknęli", ponieważ coś mi tu pachnie bestsellerem. Takie przeczucie mam, a nie miałem, po pierwszych reakcjach na książeczkę. 

Czyli:

a) przeczucie

b) skromność.

"Kuknijcie" koniecznie, bo na tym nowym blogu planuję jakąś poważną (czytaj: niepoważną) kampanię, która uczyni mnie pieknym, mlodym, slawnym i bogatym, a Was - szczęśliwymi.

Czegóż chcieć wiecej?

Pozdr bw

23:08, monopasterz
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 maja 2011
czterech gigantów i Wrona jako pies

Przeżyłem Warszawę, z tym, że ledwo.

Emocje duże, debiutanckie, ale było warto. He, he.

Sprzedało się nawet ileś sztuk, stoisko mieliśmy tuż obok, nie uwierzycie, Krzysztofa Ibisza, dwa stoliki dalej Piotr Kraśko, na ulotce jestem obok OSHO i Khalila Gibrana, czyli można powiedzieć - czterech gigantów i Wrona.

Czyli pies.

A Pałac Kultury jako gigantyczny, postsowiecki czołg...

Sami widzicie, że nie jest ze mną dobrze.

20:03, monopasterz
Link Komentarze (3) »
sobota, 14 maja 2011
od "od"

Od "a więc" nie zaczyna się zdania, a więc zaczynam od "od".

Jutro o 13.00 podpisuję na Targach. Na Facebooku reklamują mnie panie, że będzie można sobie ze mną zrobić zdjęcie. Cholera, mogłem zainwestować i uszyć sobie taki strój jak np. owca na Krupówkach.

I byłbym schowany, i przyciagał uwagę. Może chociaż za Zorro się przebiorę, albo za kowboja...

Batmana, Obi Van Kenobiego, Mistrza Yodę (bardziej ze wzgledu na wzrost niż na kolor), za jakiegoś pisarza mógłbym się przebrać...

Dobra, żarty na bok. Jadę po sławę i pieniądze, a przywiozę pewnie wstyd i rozczarowanie. Trudnno, trzeba brać to co się trafi, a potem wydać nastepną rzecz (która już zresztą mam prawie napisaną).

Nie będzie przecież zewnętrzna rzeczywistość decydować o moim samopoczuciu.

A tak serio, to i trochę jestem "podjarany", i się boję, i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

A w długiej perspektywie, to juz na pewno.

Pozdrawiam Was serdecznie i trzymajcie za mnie kciuki.

Autor-Monopasterz

poniedziałek, 09 maja 2011
atak na Wa-wę

Za kilka dni ukaże się "jest dobrze". W niedzielę jadę do Warszawy, podpisywać dzieło na Targach Książki.

Celebryta.

Czuję się bardzo śmiesznie.

Jak debiutant, czyli adekwatnie do sytuacji :)

Babki z "Nowego Horyzontu" na Facebooku próbują zaprosić kogoś, żebym mógł podpisać chociaż z dwa egzemplarze... Wtedy będę mógł powiedzieć, że podpisywałem "książki".

Jak nikt nie przyjdzie to sam sobie kupię jedną i napiszę na blogu, że podpisywałem książkę (trzy godziny, bardzo dokladnie - dwa autografy na każdej stronie). Czyli mam plan B. Jestem spokojny o przyszłość.

Czołem.

22:20, monopasterz
Link Komentarze (3) »
środa, 27 kwietnia 2011
wyjście z impasu

Trwają trudne rozmowy w sprawie okładki. A właściwie to nie trwają, ponieważ panie z wydawnictwa nie prowadzą negocjacji tylko się obrażają.

Czekam więc tydzień na odpowiedź na maila i nic. Rozbolała mnie głowa, czyli już jest coś.

Zabawne, że podczas prac na ogródku ból sam ustąpił. Napięcie trochę też. Najwyżej nie wydadzą mi tej książeczki. Myślę, że ludzkość jakoś upora się z taką stratą. Ja natomiast spokojnie popełnię sobie samobójstwo.

I już. Zawsze jest jakieś wyjście.

19:50, monopasterz
Link Komentarze (3) »
środa, 13 kwietnia 2011
bardzo dobrze

Nie było mnie tu, ponieważ zajmowałem się innymi sprawami.

Inne sprawy ukażą się drukiem w maju. Bardzo się cieszę, ale nie obyło się oczywiście bez napięć i niepotrzebnych kompletnie emocji.

Jeszcze w zeszłym roku wysłałem do trzech wydawnictw "jest dobrze - książeczkę do psychoterapii" i ku mej wielkiej radości odezwały się wszystkie trzy.

W tym jedno, największe i najpoważniejsze, wczoraj. Odmownie.

He, he, he.

Odmownie, ale dziwacznie, bo niby tak miło i sympatycznie, i w zasadzie chwaląco, ale w gruncie rzeczy protekcjonalnie. To bardzo dobrze, bo nie odbije mi palma, a poza tym podpisałem już umowę z Nowym Horyzontem.

Przypomniał mi się Fred Aster, który miał nad kominkiem zawieszoną notatkę z pierwszego castingu w jakim uczestniczył. Nie pamietam dokladnie, ale leciało coś mniej więcej tak:

- Nie najmłodszy. Łysieje. Trochę tańczy.

Ze mną jest nawet podobnie. Przynajmniej w pierwszych dwóch trzecich tego stwierdzenia.

Łysieję, nie jestem najmłodszy, nie tańczę (niestety, ale może i na szczęście). Pozdrawiam wszystkich gorąco.

20:29, monopasterz
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 stycznia 2011
monowybawca

Nie mówię, że powróciłem, ale nie umarłem.

Chciałbym powrócić. Pobawić się w sieci. Wybawić się w sieci. Wybawić.

Się. I innych.

Może powinienem raczej dać się wyłowić jakiemuś innemu guru? Jak tu samemu się wyciągnąć?

Np. baron Munchausen - podobno samemu się za włosy z błota wyciągnął. Czyli - prekursor już jest, teraz czekamy na następców, a potem jak się wszyscy nauczą, będziemy poganiać epigonów.

Amen.

22:14, monopasterz
Link Komentarze (3) »
niedziela, 21 listopada 2010
zen-grabiarz

Obudzilem sie rano i zapisalem w notatkach:

GRABIARZ LISCI

to nawet nie zawod, taka prosta czynnosc

nie zawod, spelnienie

A potem grabilem liscie i smialem sie z siebie i wkurwialem na przemian.

(wulgaryzm "wkurwialem" nie oddaje co prawda nawet jednej dziesiatej mojego wkurwienia, ale nie znam mocniejszego slowa - przepraszam)

Smialem sie, bo smieszyl mnie ten kontrast. Kontrast pomiedzy radoscia z wyobrazonego grabienia, a wsciekloscia potworna przy grabieniu realnym.

A wsciekly bylem nie wiadomo na kogo i na co. Po prostu wkurw.

Mokre liscie, dluga trawa. Duzo fizycznej mordegi. Brak sil. Brak kondycji. Brak czasu.

Zastanawialem sie czy Tolle grabilby spokojnie?

Masz trzy godziny na czynnosc, ktora powinno sie wykonywac przez trzy dni. Nie wykonywac? Wynajac kogos? Np. jakiegos Zen-grabiarza.

Egoizm mnie zgubil, bo sam chcialem byc Zen-grabiarzem, w dodatku teraz juz sie troche ciesze, bo zgrabilem trzy czwarte, spalilem troche tluszczu, pooddychalem, doswiadczylem na wlasnej skorze wlasnego niepozbierania i neurotycznosci.

Same plusy.

16:41, monopasterz
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 października 2010
czuj czuj czuwaj!

Cos (chwilowo nie mam polskich czcionek) mnie natchnelo i postanowilem napisac jakas tresc.

O niesmiertelnosci, oczywiscie, zeby nie pozostawic u Szanownego Czytelnika najmniejszych watpliwosci, ze ma do czynienia z absolutnie nienormalnym gosciem.

Tu dygresja mistyczna /cytat z nie wiem kogo/:

- Trzeba byc kompletnie szalonym, zeby byc normalnym.

Dobrze powiedziane, prawda?

Niestety po dluzszym namysle skonstatowalem nie bez drobnego zalu, ze nie jestem gotowy, zeby pisac o niesmiertelnosci dzis. Moze jutro?

Albo kiedys? W koncu mamy wszyscy niewyczerpana ilosc czasu na korygowanie naszych pomylek.

Z metafizycznym pozdrowieniem:

- Czuj duch!

22:20, monopasterz
Link Komentarze (5) »
czwartek, 26 sierpnia 2010
kij mi w oko
W ramach bezpłatnej i nieproszonej lekcji pokory i uważności, podczas prac w ogródku, pierdolnęłła mnię gałązka w oko.

Wyglądam dość makabrycznie, ale żyję. Widzę. Boli. Jest bardzo fajnie.


12:03, monopasterz
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 46